|
|
|
|
|
|
 |
Polski-English
Ubój psów i kotów dla mięsa, futer i w innych celach |
|
 |
Najlepszy przyjaciel człowieka w chińskiej niewoli!
„Pies psa nie zje, ale Chińczycy, Koreańczycy i Wietnamczycy – owszem”. Och, cóż to za radość powielać niewinne stereotypy! Męka dla tych, których stereotypy te obrażają, ale trudno wyjaśnić, dlaczego ktoś, kogo zupełnie nie dotyczą miałby czuć się urażony? Chyba że kryje się w nich straszliwa prawda. Argumenty wspierające jedzenie psów i kotów:
- Ludzie są biedni i głodni
- Psy i koty są w tych rejonach traktowane jak warzywa, nie towarzysze
- „Nikt mi jeszcze nie przedstawił argumentów, dla których NIE powinno się jeść psów lub kotów”.
- Czym różni się konsumpcja psów od zjadania krów, owiec, koni czy królików?
- Jedzenie psów i kotów jest częścią kultury
|
| |
 |
| |
Oto kilka faktów (z uwagi na mniejszą popularność konsumpcji kotów, tekst skupia się na psach):
- Psie mięso jest droższe niż cielęcina czy wieprzowina i dlatego nie jest przeznaczone dla ludzi o niskich dochodach. W Chinach uważa się je za dobry pokarm w okresach zimnych, a w Korei w czasie upałów; jest również jedzone na różne sposoby ze względu na walory „lecznicze”. Podczas gdy większość populacji światowej, szczególnie w Afryce i w Indiach, cierpi głód, dlaczego jedynie w Chinach, Korei i Wietnamie praktykuje się jedzenie psów? Spróbujcie odpowiedzieć na następujące pytanie: Gdzie jest miejsce na „współczucie” i „empatię”, cechy, które, zdaniem ludzi, odróżniają nas od zwierząt? Żadne zwierzę nie torturuje swej ofiary na śmierć. W celu wyobrażenia sobie sytuacji milionów psów w Chinach i Korei, proszę przeczytać obserwacje naocznego świadka zamieszczone niżej.
- Uważanie zwierząt za pokrewnych warzywom, nie czyni z nich warzyw, ale ukazuje jedynie ignorancję i głupotę ludzi, którzy wysuwają ten argument. Zwierzęta mają DNA podobne do naszego, psy aż w 75%, naczelne i świnie jeszcze bardziej. Nawet w większości rozwiniętych krajów, zwierzęta klasyfikuje się jako „przedmioty”. Niemniej, prawa tych samych krajów karzą okrucieństwo wobec psów i kotów, podejmowane są również kroki mające na celu uzyskanie dla zwierząt prawa do życia i śmierci pozbawionych cierpienia.
- Argument przeciwko jedzeniu psów? Powody, dla których japońskie prawodawstwo chroniło psy długo nim uczynił to którykolwiek z zachodnich krajów, mogą dostarczyć kilku wskazówek. Psy są nie tylko najbardziej wiernymi z towarzyszy człowieka, obdarzającymi go bezwarunkowym zaufaniem i oddaniem, ale istnieją niezliczone przykłady sytuacji, w których pies uratował ludzkie życie, często z własnej woli i ryzykując własne życie i dzieje się tak już od stuleci. Psy ratują ludzi ze zburzonych budynków i kopalni, znajdują narkotyki, broń i miny lądowe, prowadzą niewidomych przez najgęstszy ruch uliczny, pomagają ludziom starszym i niepełnosprawnym, przyspieszają proces zdrowienia i dużo więcej. Udowodniono korzyści płynące z fizycznego kontaktu z psami i kotami przy łagodzeniu stresu i chorób. Ludzie, którzy widzą zwierzęta te jako pożywienie, pozbawiają się takich korzyści. Nikomu nie udało się przedstawić argumentu przeciwko konsumpcji ludzkiego mięsa i, choć w większości krajów istnieją, oczywiście, prawa zabraniające kanibalizmu, praktykowany był on jeszcze do niedawna i w pewnych miejscach świata nadal jest. Przykazania wielu religii zabraniają kanibalizmu, ale nie wszyscy są wyznawcami tych religii. Najbardziej przekonującym argumentem przeciwko zjadaniu ludzi jest to, że przyjaciele lub krewni ofiary mogą was zabić, choć niekoniecznie zjeść. Psy są tu, oczywiście, na przegranej pozycji.
- W przeciwieństwie do psów, krowy, owce, kozy, konie, króliki nie są drapieżnikami. W środowisku naturalnym nie zdarza się, aby jeden mięsożerca zjadał innego.
Niestety, na świecie mnóstwo jest przykładów okrucieństwa wobec zwierząt, takich jak tuczenie gęsi dla ich wątrób w krajach jak Francja. Niemniej naszym zadaniem jest ZATRZYMANIE takich praktyk, a nie tłumaczenie jednej odrażającej praktyki inną. Musimy umożliwić wszystkim zwierzętom życie bez cierpienia i bezbolesną śmierć. |
| |
Dla osób, które chciałyby tłumaczyć cokolwiek używając pojęć „kultura” i „tradycja”, oto kilka przykładów, które powinny przemyśleć. Większość z nich nie jest już praktykowana, inne, dzięki wysiłkom cywilizowanych ludzi na całym świecie, zanikają:
- W rzymskich cyrkach rzucano dla rozrywki ludzi lwom na pożarcie
- Targi niewolników, gdzie zakutych w kajdany ludzi wystawiano na sprzedaż
- Palenie niechcianych i niewygodnych osób na stosach
- Walki byków, które Hiszpania zgodziła się teraz znieść
- Obrzezanie kobiet
- Kanibalizm
- Nadal praktykowane mordy honorowe
- Krępowanie stóp to starożytny zwyczaj, którego zaniechano w Chinach, z uwagi na jego okrucieństwo i zbyteczność
Ludzie patrzą obecnie na te praktyki z przerażeniem i zdegustowaniem. Dlaczego nie możemy odesłać również jedzenia psów do książek historycznych?
Ta lista mogłaby być dużo dłuższa. Faktem jest, że prymitywne praktyki nie są tolerowane tylko dlatego, że są „częścią kultury”.
Oczywiście, częścią każdego społeczeństwie są ludzie okrutni lub przestępcy, którzy kradną i zabijają, nie znają współczucia, wyrzutów sumienia czy pojęcia honoru. Ale kilka błędnych zachowań nie daje w sumie nic dobrego. Jeśli zależy nam na lepszym świecie, musimy wznieść ludzkość z tych prymitywnych poziomów, na których istnieje jeszcze wiele społeczności. Cytując słowa pisarza Coetzee’ego na temat działań organizacji “Voiceless”, działającej na rzecz poprawy warunków życia zwierząt hodowlanych w Australii::
"Nieprzerwanie, i w coraz szybszym tempie, czynimy postęp. Pewnego dnia, być może nie za naszego życia, ale w nieprzewidywalnej przyszłości, zwierzęta spoza gatunku ludzkiego, będą przychodziły na świat, w którym będą miały szansę na życie w szczęściu według własnych definicji i spełnienie.
"Kiedy ten dzień nadejdzie, nie spojrzą z wdzięcznością na ludzi, dzięki którym dokonała się ta dyspensa, innymi słowy, na tych, którzy umożliwili im powrót do przyzwoitego życia. Ale to nie ma znaczenia. Jesteśmy gatunkiem, w naturze którego leży spoglądanie wstecz; dla innych gatunków, w życiu są rzeczy ważniejsze niż oglądanie się za siebie.
"’Voiceless’ działa w praktyczny sposób, zakładając w całym kraju projekty, które mają na celu polepszanie życia zwierząt. ‘Voiceless’ to mała część dużego I, mam nadzieję, nieodwracalnego ruchu wśród ludzi dążących do uczynienia z tej planety miejsca, które byłoby mniej okrutne i śmiercionośne, dla tych, dla których to jedyny dom”. |
| |
“Fundacja” - Hong Kong, Jill Robinson MBE, założycielka Animals Asia – “od wielu lat monitoruje rynek żywych zwierząt w Chinach. Ja zaczęłam zajmować się tym przed kilku laty. Kiedy pierwszy raz weszłam na rynek żywych zwierząt byłam przerażona. Wiem, że zwierzęta są „na rynkach” całego świata, gotowe do sprzedaży i uboju, ale tym, co mnie naprawdę zaszokowało, gdy zobaczyłam zwierzęta na rynku w Guang Zhou, było to, że naprawdę cierpiały i nikogo to nie interesowało, np. klatki wypełnione zwierzętami różnych gatunków (wiele z nich zagrożonych), wiele zwierząt, np. łazguny, koty bengalskie, o trzech nogach (ponieważ zostały schwytane we wnyki), umierających powoli z powodu gangreny – czekając w takich warunkach czasami dnie lub tygodnie, nim zostaną sprzedane. Nie dziwi, że wirus jak SARS wylągł się w takim miejscu. Dziwaczna mieszanina gatunków, stłoczone zwierzęta zarażające się wzajemnie, trzynogie, umierające z powodu infekcji, stresu, ich systemy odpornościowe wykończone – istny tygiel okrucieństwa i choroby…
Niestety, choć z powodu wirusa SARS wybuchła panika, a rynki nieco zredukowały działalność, ponownie są przepełnione. Właściwie, to rynki te podsycają niezaspokojony głód na egzotyczne zwierzęta i, szczególnie zimą, apetyt na mięso psów i kotów.
Mimo że to straszne, nic nie sprawia większego cierpienia niż widok transportu psów i ich traktowania. Psy dowożone są ciężarówkami po 2000 zwierząt, wciśniętych w metalowe klatki tak maleńkie, że nie można sobie tego wyobrazić, po 4 psy, dosłownie wepchnięte do jednej klatki tak, że nie mogą się zupełnie ruszyć. To potworne. Wiele psów jest bardzo, bardzo chorych, z oczu wypływa im żółta ropa, prawdopodobnie zarażone parwowirusem i nosówką. Wiemy, że ciężarówki te jadą trzy doby z innych prowincji. Wyobrażacie sobie bycie psem w takiej ciężarówce? Otoczonym przez klatki z tysiącami innych, nieszczęśliwych, skamlących psów bez jedzenia, bez wody, z małą ilością powietrza – a potem wyciągniętym z klatki przez człowieka ze szczypcami, który stara się złapać za kark, ale czasami pudłuje, ponieważ próbujesz się wyrwać, i trafia do pyska, przebija podniebienie miękkie, a ty krzyczysz w agonii. Wsadzony zostajesz do metalowej klatki, gdzie, w celu zważenia, wpakowanych, jedne na drugie, jest około 30 psów.
Jest to tak niesamowicie smutne – te biedne psy są następnie wysypywane na wybieg z dużą miską napełnioną wodą. Są tak odwodnione, że dosłownie rzucają się na nią. Podchodzimy do wybiegu i wołamy po cichy, a one, pomimo strasznych męczarni, odwracają się i machają swoimi małymi ogonami, wdzięczne za nieco pociechy… to psy, które instynktownie chcą być naszymi najlepszymi przyjaciółmi, chcą nas kochać, chronić. Takie ich traktowanie napawa obrzydzeniem!
Jednakże najgorsze jeszcze przed nimi: byliśmy świadkami jak straszliwie powolnie zabijane są te psy przez ludzi, którzy, zdawałoby się, wydają się nieświadomi, że to nie worki z ryżem, ale żywe, czujące stworzenia zdolne odczuwać ból. Na tych rynkach żywych zwierząt panuje tak przytłaczający brak godności – widzi się całe rodziny nie tylko pracujące tam, ale również tam mieszkające, dokoła biegają małe dzieci, ślizgają się we krwi, a skowyt zwierząt to rodzaj codziennego harmidru… nieświadome życie w bezdusznym piekle. Czułam się jak w jakimś dziwacznym koszmarze, z którego miałam nadzieję szybko się obudzić – ale to było prawdziwe i czułam się tak dojmująco smutna i zła na całkowity brak człowieczeństwa i godności i przepełniona przerażeniem i odrazą tym, że coś takiego może się dziać na naszym świecie.
Koty mają się nieco lepiej – dostarczane są w klatkach, po tuzin w jednej, niektóre martwe, zastanawiając się oszołomione, co zrobiły, żeby zasłużyć na takie traktowanie. W czasie podziału pomiędzy sprzedawców one również wyciągane są szczypcami za karki z klatek. Pozytywne jest to, że naprawdę nigdy nie widziałam, żeby były katowane na śmierć; ich ubój jest szybki, ogłuszenie i poderżnięcie gardła – rytualne tortury wydają się zarezerwowane historycznie dla psów. Niemniej, napawa to potwornym obrzydzeniem, że te cudowne stworzenia, które stanowią tak wspaniałych kompanów, poddawane są tak strasznemu traktowaniu.
Jill i ja opuszczamy rynek z pękającymi sercami – jedyne, co możemy zrobić, to powiedzieć w duszy „przepraszamy, przepraszamy, że nie możemy wam pomóc, ale użyjemy całej naszej energii, całej złości, wszystkich łez i tej odrazy, którą czujemy, aby pomóc tym, którzy pojawią się tu po was, poświęcimy nasze życia, by położyć kres temu okrucieństwu”.
To właśnie na skutek ujrzenia straszliwego losu psów i kotów, w 1991 r. Jill przyszedł do głowy pomysł programu terapii z udziałem zwierząt, o nazwie „Dr.Dog” – Dr Pies. Szukała sposobu pokazania psa w nowym świetle, jako naszych przyjaciół i pomocników. Początkowo, przeszła piekło starając się o pozwolenie szpitala na wpuszczenie “brudnego, śmierdzącego kundla do czystego, higienicznego szpitala”. Ostatecznie jedna instytucja, Szpital Dziecięcy Duchess of Kent w Hong Kongu, dla dzieci upośledzonych fizycznie, ustąpiła. Wizyta mogła mieć miejsce jedynie na trawniku przed budynkiem, ponieważ na teren budynku nie wolno wprowadzać psów. Ta pierwsza wizyta Dr. Psa tyle lat temu, cieszyła się takim niesamowitym powodzeniem, dzieci i pracownicy byli tak oczarowani pozytywnym wpływem psa, że cały program ruszył z kopyta. Następnego dnia telefon Jill nie przestawał dzwonić: przedstawiciele szpitali i instytucji medycznych prosili o wizyty, ludzie chcieli przystąpić do programu… reszta należy już do historii! Dr Pies to obecnie 300 psów i ich azjatyckich opiekunów-wolontariuszy, którzy regularnie odwiedzają sierocińce, szkoły, domy spokojnej starości, hospicja i szpitale psychiatryczne w sześciu krajach całej Azji!
Pragnę podkreślić, że los kotów interesuje nas w tym samym stopniu, ale koty, z uwagi na swą naturę, nie nadają się na „podróżujących” terapeutów. Dzięki programowi łatwiej jest zaprezentować towarzystwo psów, choć zawsze przedstawiamy koty jako naszych przyjaciół i pomocników, w takim samym stopniu, co psy. |
| |
JEDZENIA PSÓW I KOTÓW W PRZESZŁOŚCI A DZISIEJSZY HANDEL
Jedzenie psów w Chinach to wielowiekowa tradycja, mocno zakorzeniona w kulturze. Niewiele osób widzi w niej coś złego: pies chroni twojego domu, a potem się go zjada… To bardzo praktyczne podejście i, prawdopodobnie, w czasach głodu była to logiczna metoda na przetrwanie.
Jednakże, w dzisiejszych czasach, kiedy psy mają wewnętrzną wartość dla ludzi na całym świecie, począwszy od psów znajdujących i ratujących uwięzionych, poprzez psy policyjne, psy słyszące dla niesłyszących, psy widzące dla niewidomych, psy wykrywające narkotyki i zwierzęta ginących gatunków, aż po psy ostrzegające przed atakiem epileptycznym (potrafią wyczuć zbliżający się atak właścicieli i uprzedzić o nim).
Psy są obecnie trenowane, by wyczuwać raka w urynie (zanim lekarze lub pacjent mogą mieć świadomość choroby). Liczne badania naukowe dowodzą, że samo przebywanie w towarzystwie psów ma rozległe korzyści fizyczne i psychiczne dla nas wszystkich, dzięki bezwarunkowej miłości zwierząt, które słusznie zyskały miano towarzyszy człowieka, jego najlepszych przyjaciół. Z pewnością gatunek ten, który instynktownie kocha, chroni i pociesza nas, który dosłownie żyje dla naszej przyjemności, w XXI wieku, kiedy tyle uwagi poświęcamy budowania bardziej współczującego świata, nie powinien stać w karcie dań.
W Chinach, psie mięso postrzegane jest jako smakołyk – je się je głównie w ziemie, ma ono charakterystyczny smak, podobny do koziny i, tradycyjnie, wierzy się, że rozgrzewa w ziemie. Suszone psie penisy uważane są za afrodyzjak i dostępne są na rynku (w tysiącach sztuk).
Inaczej jest w Korei Południowej, gdzie psie mięso jedzone jest głównie latem, w celu schłodzenia organizmu – dwie sprzeczne tradycje na jednym kontynencie!
Zgodnie z tradycją, pies jest bity na śmierć, w celu uczynienia mięsa bardziej delikatnym: im więcej adrenaliny krąży po ciele, tym lepszy smak mięsa. Regularnie widzimy psy umierające powoli, na oczach innych psów: pies zostaje ogłuszony, ale nie na tyle, by tracił przytomność – budzi się, całkowicie zdezorientowany i próbuje wstać, ślizga się na krwi rzeźni, gdzie chwiejąc się stoją inne psy, dostaje kolejny cios w nos, siada i zaczyna skomleć żałośnie, zastanawiając się, co się dzieje, z nosa i pyska płynie mu krew i śluz – powiedziano nam, że chodzi o to, aby w chwili śmierci, serce psa biło bardzo szybko, aby szybko się wykrwawił. To potworne.
Niestety, psie mięso dostępne jest w wielu chińskich supermarketach, zapakowane próżniowo oraz na stoisku ze świeżym mięsem. Niektóre sklepy mają “psi” dział, gdzie wiszą całe zwierzęta, można poprosić o konkretny kawałek, a pracownik go odcina. Widzieliśmy również wiele różnych ziół i przypraw do przygotowania „dog hot pot” – gulaszu z psa.
W niemal każdej chińskiej księgarni, w dziale „hodowla”, dostępne są pozycje o tym, jak „hodować psy”. Poza tym, w Chinach nie istnieją absolutnie żadne prawa zwierząt, zatem wszelkie traktowanie zwierząt jest dozwolone. |
| |
JEDZENIE KOTÓW
Nasze badania pokazały, że konsumpcja kotów popularna jest jedynie na południu Chin – I jest raczej niespotykana poza prowincją Guang Dung, podczas gdy jedzenie psów ma miejsce w całym kraju, ale najbardziej rozpowszechnione jest na południu.
SYTUACJA W INNYCH KRAJACH AZJATYCKICH
Jedzenie psów zamiera w wielu innych krajach azjatyckich, np. na Tajwanie, gdzie istnieją obecnie surowe prawa zabraniające tej praktyki i podniesione zostały właśnie grzywny nakładane na osoby winne tego procederu. Władze Hong Kongu i Singapuru (niegdysiejsze kolonie brytyjskie) zdelegalizowały jedzenie psów w latach 50-tych, niemniej w Hong Kongu miało to nadal miejsce w rejonach wiejskich w latach 80-tych i 90-tych, lecz dziś niemal całkowicie zanikło, a większość mieszkańców Hong Kongu brzydzi taka praktyka.
Korea stanowi nadal duży problem, ale wspaniałe lokalne grupy walczą o prawa psów. Z radością mogę powiedzieć również, że wycofano właśnie przepis, który miał rozróżniać “psy domowe” i “psy mięsne” – a zatem: jest nadzieja.
Wietnam to ważny ośrodek konsumpcji psów, choć (przynajmniej tyle dobrego), tradycyjnie psy nie są zamęczane na śmierć.
Co więcej, Filipińczycy zdelegalizowali zjadanie psów, za wyjątkiem pewnych świąt plemiennych – tak, nadal ma to miejsce…, ale zmiany idą w prawidłowym kierunku. Podkreślić należy, że nacisk na zastopowanie zjadania psów w tych krajach wywierany jest przez Azjatów, którzy mają wobec tej praktyki taki sam stosunek jak my!
Jednakże, choć to oczywiście ważny problem w Chinach, bardzo trudno jest oszacować dokładną ilość zjadanych psów, ale musi wynosić kilka milionów rocznie, może więcej. To mała liczba w porównaniu do 556 milionów świń zabijanych rocznie w tym kraju.
...I NA TYLE MAŁA, BY MOŻNA BYŁO JĄ ZNIWELOWAĆ… ALE POTRZEBUJEMY POMOCY:
Pomimo tych wszystkich złych wiadomości, istnieje nadzieja dla psów – Animals Asia, jest jedyna grupą zajmującą się tym problemem na terenie Chin. Wiemy, że rosnąca ilość mieszkańców kontynentalnych Chin czuje wstręt wobec jedzenia psów! Chcemy pomóc im wszystkim, tak aby to oni nawoływali do zakończenia tego procederu. W Chinach lawinowo rośnie ilość ludzi posiadających zwierzęta w domu i badania pokazują, że właściciele zwierząt przeciwstawiają się zjadaniu psów. Tradycyjnie, całe rodziny mieszkały razem, ale obecnie młodzi Chińczycy wyprowadzają się i zakładają rodziny, a przedstawiciele starszego pokolenia mieszkają sami – są samotni i coraz częściej kupują psa do towarzystwa. Ponad to, polityka posiadania tylko jednego dziecka, obowiązująca w kontynentalnej części kraju, powoduje samotność wśród dzieci, którym kupuje się psy do towarzystwa.
Pod rządami komunistycznymi posiadanie psów na terenach miejskich było zabronione, ponieważ obawiano się ich jako zagrożenia zdrowia publicznego oraz postrzegano jako symbol burżuazyjnego, kapitalistycznego społeczeństwa. Ponad to, z uwagi na brak edukacji obywatelskiej w stosunku do psów, duży problem stanowi wścieklizna: w 2004 r. 2000 osób zmarło na wściekliznę. To duża liczba i sprawia, że ludzie boją się psów.
Jeszcze do niedawna opłata za trzymanie zwierzęcia na terenie miasta wynosiła wygórowane £1,500 rocznie, co zasadniczo zniechęcało ludzi do trzymania psów. Obecnie opłata została zmniejszona, niemniej jest nadal wysoka. W Guang Zhou rejestracja wynosi £650 rocznie. Jednakże, w Pekinie opłata za trzymanie zwierzęcia została niedawno zmniejszona z £350 do £60. Roczna opłata wynosi około £30, co jest jednak dużą sumą, biorąc pod uwagę to, że wynagrodzenie przeciętnego robotnika w tym rejonie wynosi £500 rocznie.
Mimo wszystko, ilość zwierząt domowych gwałtownie rośnie. Szacuje się, że w Pekinie jest obecnie około pół miliona zarejestrowanych psów i wiele milionów niezarejestrowanych. Posiadanie psa jest obecnie symbolem statusu – wydaje się, że na dłuższą metę, przemysł skupiony wokół rozpieszczonych piesków będzie przynosił większe zyski niż przemysł związany z psami mięsnymi, od salonów dla psów po pokarm, smycze, weterynarzy etc. |
| |
JEDZENIE KOTÓW
Nasze badania pokazały, że konsumpcja kotów popularna jest jedynie na południu Chin – I jest raczej niespotykana poza prowincją Guang Dung, podczas gdy jedzenie psów ma miejsce w całym kraju, ale najbardziej rozpowszechnione jest na południu.
SYTUACJA W INNYCH KRAJACH AZJATYCKICH
Jedzenie psów zamiera w wielu innych krajach azjatyckich, np. na Tajwanie, gdzie istnieją obecnie surowe prawa zabraniające tej praktyki i podniesione zostały właśnie grzywny nakładane na osoby winne tego procederu. Władze Hong Kongu i Singapuru (niegdysiejsze kolonie brytyjskie) zdelegalizowały jedzenie psów w latach 50-tych, niemniej w Hong Kongu miało to nadal miejsce w rejonach wiejskich w latach 80-tych i 90-tych, lecz dziś niemal całkowicie zanikło, a większość mieszkańców Hong Kongu brzydzi taka praktyka.
Korea stanowi nadal duży problem, ale wspaniałe lokalne grupy walczą o prawa psów. Z radością mogę powiedzieć również, że wycofano właśnie przepis, który miał rozróżniać “psy domowe” i “psy mięsne” – a zatem: jest nadzieja.
Wietnam to ważny ośrodek konsumpcji psów, choć (przynajmniej tyle dobrego), tradycyjnie psy nie są zamęczane na śmierć.
Co więcej, Filipińczycy zdelegalizowali zjadanie psów, za wyjątkiem pewnych świąt plemiennych – tak, nadal ma to miejsce…, ale zmiany idą w prawidłowym kierunku. Podkreślić należy, że nacisk na zastopowanie zjadania psów w tych krajach wywierany jest przez Azjatów, którzy mają wobec tej praktyki taki sam stosunek jak my!
Jednakże, choć to oczywiście ważny problem w Chinach, bardzo trudno jest oszacować dokładną ilość zjadanych psów, ale musi wynosić kilka milionów rocznie, może więcej. To mała liczba w porównaniu do 556 milionów świń zabijanych rocznie w tym kraju.
...I NA TYLE MAŁA, BY MOŻNA BYŁO JĄ ZNIWELOWAĆ… ALE POTRZEBUJEMY POMOCY:
Pomimo tych wszystkich złych wiadomości, istnieje nadzieja dla psów – Animals Asia, jest jedyna grupą zajmującą się tym problemem na terenie Chin. Wiemy, że rosnąca ilość mieszkańców kontynentalnych Chin czuje wstręt wobec jedzenia psów! Chcemy pomóc im wszystkim, tak aby to oni nawoływali do zakończenia tego procederu. W Chinach lawinowo rośnie ilość ludzi posiadających zwierzęta w domu i badania pokazują, że właściciele zwierząt przeciwstawiają się zjadaniu psów. Tradycyjnie, całe rodziny mieszkały razem, ale obecnie młodzi Chińczycy wyprowadzają się i zakładają rodziny, a przedstawiciele starszego pokolenia mieszkają sami – są samotni i coraz częściej kupują psa do towarzystwa. Ponad to, polityka posiadania tylko jednego dziecka, obowiązująca w kontynentalnej części kraju, powoduje samotność wśród dzieci, którym kupuje się psy do towarzystwa.
Pod rządami komunistycznymi posiadanie psów na terenach miejskich było zabronione, ponieważ obawiano się ich jako zagrożenia zdrowia publicznego oraz postrzegano jako symbol burżuazyjnego, kapitalistycznego społeczeństwa. Ponad to, z uwagi na brak edukacji obywatelskiej w stosunku do psów, duży problem stanowi wścieklizna: w 2004 r. 2000 osób zmarło na wściekliznę. To duża liczba i sprawia, że ludzie boją się psów.
Jeszcze do niedawna opłata za trzymanie zwierzęcia na terenie miasta wynosiła wygórowane £1,500 rocznie, co zasadniczo zniechęcało ludzi do trzymania psów. Obecnie opłata została zmniejszona, niemniej jest nadal wysoka. W Guang Zhou rejestracja wynosi £650 rocznie. Jednakże, w Pekinie opłata za trzymanie zwierzęcia została niedawno zmniejszona z £350 do £60. Roczna opłata wynosi około £30, co jest jednak dużą sumą, biorąc pod uwagę to, że wynagrodzenie przeciętnego robotnika w tym rejonie wynosi £500 rocznie.
Mimo wszystko, ilość zwierząt domowych gwałtownie rośnie. Szacuje się, że w Pekinie jest obecnie około pół miliona zarejestrowanych psów i wiele milionów niezarejestrowanych. Posiadanie psa jest obecnie symbolem statusu – wydaje się, że na dłuższą metę, przemysł skupiony wokół rozpieszczonych piesków będzie przynosił większe zyski niż przemysł związany z psami mięsnymi, od salonów dla psów po pokarm, smycze, weterynarzy etc.
Oczywiście, stosunek do psów przechodzi zmiany (rozpieszczone zwierzę domowe, pies mięsny, pies w domu, pies na ulicy, chory na wściekliznę kundel), i, w dużej mierze, wzrost psów trzymanych w domu ma miejsce w miastach, podczas gdy sytuacja psów na wsiach jest dość przerażająca. Psy postrzegane są jako rodzaj zarazy, ale Chiny są w stanie ciągłych zmian, ludzie są bardziej otwarci na nowe idee, zbliżają się Igrzyska Olimpijskie – i z tego powodu, mamy szansę… Zaczęliśmy już działać, musimy stworzyć obraz psów i kotów ukazujący je jako naszych przyjaciół i pomocników, potrzebujących naszej miłości, ochrony i szacunku. Apelujemy do nowych właścicieli zwierząt domowych, którzy są gotowi ujrzeć psy i koty w nowym świetle. |
| |
NOWATORSKIE ROZWIĄZANIA ANIMALS ASIA:
OCALENIE PSA MIĘSNEGO “EDDIE” I JEGO FILM “Dr Eddie – Przyjaciel… czy pokarm?”
Kilka lat temu, Jill uratowała małego jasnego pieska czekającego na ubój na opisanym powyżej rynku w Guang Zhou, przywiozła go do Hong Kongu i uczyniła z niego Dr Psa. Pies wabi się Eddie (skrót od ang. słowa ‘edible’ – jadalny) i jest sławny w Hong Kongu. Nagraliśmy 16-minutowy film “Dr Eddie – Przyjaciel… czy pokarm?” (który wyprodukowałam): w filmie tym Eddie relacjonuje swą podróż od “psa mięsnego do psa-terapeuty”, wspominając straszliwy rynek, z którego został zabrany i niosąc przesłanie: „Chcemy ci pomóc, czy ty pomożesz nam?” Film dosłownie zmusza widza do przemyślenia nastawienia do psów I kotów. Film jest dostępny w trzech wersjach językowych: mandaryńskiej dla Chin, kantońskiej dla Hong Kongu i angielskiej.
CHIŃSCY WIELBICIELE PSÓW I KOTÓW WYPOWIADAJĄ SIĘ W FILMIE EDDIE’EGO!
W filmie wystąpiły chińskie sławy kochające psy, które wypowiadają się z obrzydzeniem i wstydem o jedzeniu psów, tradycyjni chińscy lekarze (obalający mit, że psie mięso ma legendarne lecznicze właściwości), chińscy kucharze, którzy mówią, że nigdy nie przyrządziliby psiego mięsa, chińskie pielęgniarki i lekarze pracujący w szpitalach, którzy wyrażają swój wstręt wobec jedzenia psów i jednocześnie chwalą zalety psich terapeutów. Dodatkowo, głosu Eddie’emu w mandaryńskiej wersji językowej filmu użyczył chiński gwiazdor, Richie Ren, z którym wspaniale się współpracowało i który chętnie i szczerze opowiada się przeciwko jedzeniu psów, które napełnia go dogłębną odrazą.
Zaczęliśmy darmową dystrybucję 10,000 kopii filmu na VCD w Chinach wraz z ulotką zachęcającą Chińczyków do przyłączenia się do naszego projektu, do spojrzenia na psy w innym świetle, jako naszych przyjaciół i pomocników. Dołączamy również ulotkę na temat pielęgnacji zwierząt w domu, ponieważ ewidentnie brakuje wiedzy na temat podstawowej opieki nad zwierzętami w domu. 1,000 kopii filmu i paczka (w skład której wchodzą: film na VCD, ulotka na temat filmu i jego kręcenia, naklejka z wizerunkiem Eddie’ego i kota i napisem “Nie jedz nas” oraz ulotka na temat pielęgnacji zwierząt w domu) zostało rozdnych w Boże Narodzenie w Shenzhen w prowincji Guang Dung, w południowych Chinach w czasie karnawału zwierząt domowych, który odbywa się w Klubie Miłośników Zwierząt w Shenzhen.
Jednocześnie w Chengdu ruszył program terapii z udziałem zwierząt Dr Pies – prasa, która zaczyna stanowić siłę napędową zmian w Chinach, oszalała na punkcie programu: opisano nas w ponad 100 artykułach w całych Chinach, wspomniano w ponad 20 spotach telewizyjnych i z całych Chin dzwonią do nas ludzie, którzy chcą, by program Dr Pies ruszył w ich mieście. Pomysł terapii z udziałem zwierząt, koncepcja (obecnie naukowo dowiedziona), że towarzystwo psów obniża poziom stresu, poziom cholesterolu, redukuje ryzyko chorób serca i wzmacnia system odpornościowy jest w Chinach całkowicie nowa i zadziwiająca!!
W czasie podróży do farm niedźwiedzi w prowincji Yunnan w maju, uratowaliśmy małą, żałosną bezpańską suczkę – była niemal łysa, chuda jak szczapa i całkowicie wynędzniała – właściwie, przechodziła przez drogę w chwili, gdy van, którym jechaliśmy właśnie ruszył … krzyknęliśmy do kierowcy, żeby się zatrzymał i podbiegliśmy do niej. Nic jej nie było, nie przejawiała najmniejszego śladu agresji, kiedy Jill wzięła ją na ręce … Nazwaliśmy ją Dali, od miasta w którym przebywaliśmy. Obecnie uliczny pies Dali jest Dr Psem Dali i jest symbolem naszego programu terapii z udziałem zwierząt w Chinach – udowadniając, że zarówno „pies mięsny” (Eddie), jak i „pies uliczny” (Dali), mogą być wspaniałymi psimi terapeutami!
W całych Chinach, jak grzyby po deszczu, pojawiają się kluby miłośników zwierząt domowych, a my nawiązujemy kontakt z nimi wszystkimi i zachęcamy członków do przyłączenia się do nas. Oczywiście, wielu Chińczyków nie ma pojęcia o tym, co dzieje się na rynkach (tak samo jak większość Brytyjczyków nigdy nie była w rzeźni) i jesteśmy przekonani, że połączenie filmu Eddie’ego z rozpowszechnieniem programu Dr Pies, zapoczątkuje nowe spojrzenie i pomoże im znaleźć własny głos.
Chiny szybko się zmieniają i mając Igrzyska Olimpijskie za pasem, nowe postrzeganie zwierząt dopiero się zaczyna, ale wierzymy, że nasza kampania wystartowała w odpowiednim czasie i może mieć ogromny efekt! Ludzie mają zwyczaj myśleć: „Chiny to wielki kraj, a kultura jest tak głęboko zakorzeniona, co można zrobić?”.
Owszem, Chiny to olbrzymi kraj i prawdopodobnie nie da się zmienić podejścia konserwatywnych, wiekowych mieszkańców wsi, którzy jedli psie mięso przez całe życie, ale w przypadku młodzieży, która pragnie być inna, mamy ogromną szansę. Faktem jest, że obraz nowych Chin tworzony jest przez wielkie miasta: Pekin, Szanghaj i Guang Zhou oraz, do pewnego stopnia, Chengdu i ze strategicznego punktu widzenia, musimy rozpowszechniać nasze przesłanie i starać się docierać do wykształconych mieszkańców miast, tak aby nastawienia mogły ulec zmianie i aby mógł stopniowo pojawić się nowy konsensus na temat dobrobytu psów i kotów jako naszych przyjaciół i pomocników, a nie pokarmu.
Im więcej funduszy uda nam się zebrać, tym bardziej możemy rozpowszechnić naszą kampanię w Chinach, przedstawiać sytuację psów i kotów, wprowadzać nowe pomysły i świadomość, tak aby zmiany nadeszły szybciej w życiu tych biednych zwierząt, cierpiących obecnie katusze na rynkach. Dzięki funduszom możemy:
- kontynuować dystrybucję filmu – może jeszcze 100,000 kopii, albo i więcej?,
- przekonać telewizję do emisji filmu,
- rozpowszechnić Dr. Psa w głównych miastach Chin,
- w Pekinie umieściliśmy już billboard o następującej treści: „Psy i koty to najlepsi przyjaciele człowieka, potrzebują naszej miłości i szacunku”, i miłośnicy zwierząt kontaktują się z nami po zobaczeniu billboardu. Dzięki funduszom, we wszystkich dużych miastach Chin, możemy umieścić billboardy, mówiące o pięknie i wspaniałości zwierzęcych towarzyszy,
- rozpoczęliśmy już współpracę z firmą Publicis w Hong Kongu, która nagrywa dla nas spoty telewizyjne i składa drukowane reklamy za darmo…. Teraz potrzeba nam funduszy, aby emitować te spoty w chińskiej telewizji i wydrukować reklamy w chińskich magazynach.
Potrzebujemy funduszy, aby rozpowszechnić nasze przesłanie tak bardzo, jak to możliwe, aby stać się wspólnym głosem dla ludzi, którzy ujrzą psy i koty w nowym świetle. Im więcej pomocy uzyskamy, tym więcej możemy zrobić, tym wcześniej psy i koty będą widziane jako nasi najlepsi przyjaciele i pomocnicy, a nie jako jedzenie – a potworne okrucieństwo będzie należało do przeszłości! |
|
|
|
|
|